Obserwatorzy

sobota, 25 października 2014

Zakładka od Alex i to co teraz przerabiam

Chciałam się Wam pochwalić jaką cudną zakładkę dostałam od Alexls.
Jest prześliczna. Olu bardzo, bardzo Ci dziękuję za to cudeńko.



A przy okazji pokażę co u mnie obecnie króluje na warsztacie...


Haft ten zaczęłam rok temu, przeleżał dłuuugie miesiące w szufladzie, aż wreszcie doczekał się powrotu na salony :-) Praca postępuje bardzo wolno. 
Haftuję na Belfaście 32 ct co jedną nitkę.

Dziergam również kolejna czapkę z motywem sówki, tym razem na okrągło drutami z żyłką.
Na zdjęciu jeszcze nie dokończona, ale teraz gdy piszę posta jest już spruta, niestety okazała się być za duża nawet dla mnie :-(


Są u mnie również postępy w robieniu swetra z koła - wreszcie doczekał się plisy.
Zabrałam się za rękaw, ale muszę pokombinować co zrobić by go nie co zwęzić - chyba przesadziłam z rozmiarem.



No to by było na tyle. 
Życzę Wam cudownej niedzieli.
Agnieszka

niedziela, 19 października 2014

Hardangerowa serwetka

Skończyłam ... i jestem bardzo zadowolona. 
Popełniłam kilka błędów, które sprawiają, że moja serwetka trochę odbiega od oryginału, ale ogólnie prezentuje się cudnie :-)


Serwetkę zaprojektowała Mamen z bloga http://carpacar.blogspot.com.
A haftowałam razem z dziewczynami z forum http://ticoeur.forumactif.com/, które prowadzi Ticoeur.
Belfast 32 ct kolor biały,
Nici DMC Perle 8 i 12 





Pozdrawiam Was cieplutko i życzę cudownej niedzieli.
Agnieszka

poniedziałek, 22 września 2014

Wiosenny królik tej jesieni

Wakacje minęły, jesień puka już do drzwi... a ja wiosenne króliki dziergam ...





Spring bunny powstał według projektu Josephine Wu.  
Jest cudnie przesłodki, trochę nonszalancki :-)

A co z robótkami, które zaczęłam ... leżą i czekają na wenę...

Sweter z koła leży odłogiem, bo nie mam odpowiedniego rozmiaru drutów do plisy, a jakoś zamówić nie mogę, bo ... no właśnie bo ...

Serwetka hardangerowa, może nie tyle leży odłogiem, bo od czasu do czasu pomacham igiełką, ale też mi nie idzie ... 

W czeluściach mojego "barłogu" robótkowego leży zaczęty haft krzyżykowy, nawet nie pamiętam czy pokazywałam go na blogu, haftuję na Belfaście 32ct co jedną nitkę i chyba dlatego porzuciłam ... oczy mi wysiadają ...

Pewnie jakbym się zagłębiła, to znalazłabym jeszcze coś ...

A jeszcze dwa króliki zaczęte leżą i czekają na uszycie ...

Musze się zabrać za nadrabianie zaległości ... bo ... :-)

Pozdrawiam cieplutko i mam nadzieję, że już niedługo coś pokarzę.
Agnieszka





poniedziałek, 7 lipca 2014

Od tego dziergania w koło już mi się kręci w głowie :-)

Tak, tak dziergam i dziergam i końca nie widać :-)
Ale klamczucha ze mnie :-) 
Koniec już widać!!!! 
Post nie pokazał się wczoraj, bo uparłam się, że dokończę dzierganie koła. 
No i dokończyłam :-) 
Dziergam już plisę - hurrra!!!!

Ale to co pokażę dzisiaj, to stan na sobotę, 
przez niedzielę jeszcze doszło kilkanaście okrążeń :-)


To cudo ma prawie 300 cm obwodu :-)

Ale w weekend nie tylko dziergałam, 
również uskuteczniałam turystykę rowerową 




i bawiłam się w kuchni ...

Koperek w roli głównej


i dużo witaminek



Efekt końcowy, bardzo smaczny nieskromnie powiem :-)


Miłego tygodnia Kochani.
Agnieszka


niedziela, 29 czerwca 2014

Sweter z koła i kilka migawek z weekendu majowego

Poniżej mój urobek tygodniowy :-)
Robi się całkiem fajnie, trzeba tylko uważać na narzuty.


Jak widać zrobiłam już otwory na rękawy, nie wiem czy nie wyjdą za szerokie, 
ale ja bardzo nie lubię wąskich rękawów. 
Robię teraz na drutach 4,5 i z 150-cio metrową żyłką.


I tak jak w tytule kilka migawek z mojego majowego długiego weekendu w Starych Jabłonkach. Jakoś wcześniej mi się nie udało :-)
Było cudnie i nawet pogoda dopisała, chociaż momentami było chłodno i wietrznie.
Zostały wspomnienia i zdjęcia ..













 

Wyciszyłam się i nabrałam energii :-) fajnie się tak odciąć od codzienności.
Słonecznie pozdrawiam.
Agnieszka

niedziela, 22 czerwca 2014

Moje dziergadełka i długi weekend

Ponieważ miałam kilka dni wolnego udało mi się skończyć chustę - a praca nad nią posuwała się bardzo wolno. I podziwiam te dziewczyny, które taką chustę potrafią zrobić w ciągu kilku dni. Mi zrobienie tej chusty zajęło ponad miesiąc. 
Ale najważniejsze, że już jest gotowa :-)







Tyle dni wolnego więc i wycieczki za miasto były :-)
Odwiedziliśy Kazimierz Dolny nad Wisłą (nie wiem który to już raz)















I kilka migawek z nad Wisły (tradycyjnie Kępa Zawadowska)






Skończyłam chustę i zabrałam się za kolejny projekt - tym razem sweter z koła. Kiedyś zobaczyłam u Krysi takie cudo i postanowiłam, że i ja taki mieć będę.
Korzystam z kursiku przygotowanego przez Dorotę o tego.

 A tak wyglądają moje początki



Pierwszy raz robię na drutach pończoszniczych i powiem, że to nie takie proste - przynajmniej na początku. Ja robię dosyć luźno, więc pierwsze próby to była masakra, bo wszystko mi się zsuwało z drutów, ale po którejś próbie się udało. 
Zaczęłam od zrobienia ośmiu oczek na szydełku z magic loop, bo jak nabierałam na druty tak normalnie, to miałam po środku taką dziurę, że mysz by przeszła. Na początku również nie bardzo wiedziałam co zrobić z wielgaśnymi dziurami przy narzutach, ale znalazłam rozwiązanie - przerabiam narzut jak oczko przekręcone :-)
Ponieważ nie posiadam krótkich drutów z żyłką, to pewnie jeszcze kilka okrążeń na drutach pończoszniczych zrobię.
Włóczka z odzysku - sprute dwa męskie swetry - mam nadzieję, że straczy mi włóczki. 
Na razie korzystam z drutów 3,5 mm.

A na koniec moje dwa sierściuchy zapakowane w pudło - czyżby sie gdzieś wybierały?


I to już koniec tego przydługiego posta. 
Życzę Wam cudownego nadchodzącego tygodnia.
Agnieszka