Na wstępie chciałabym bardzo podziękować za życzenia urodzinowe i każde słowo pozostawione u mnie, a również za to że zaglądacie do mnie. I już myślę nad słodką rozdawajką dla Was.
A przechodząc do tytułu posta, to tak na prawdę powinnam napisać, że trzecie podejście, ale ten drugi igielnik również nie spełniał moich oczekiwań więc go nawet nie będę pokazywać. Ale jak to się mówi do trzech razy sztuka i mogę powiedzieć, że wreszcie mój igielnik przypomina ten z książki. Musiałam trochę skorygować to co było napisane w instrukcji, a mianowicie odstęp pomiędzy dwoma tekturkami u mnie ma ok 1,6 cm, a w opisie jest 1 cm (a nawet mógłby być większy). Z przyklejaniem tkaniny na rogach nadal nie jest u mnie idealnie, ale już zdecydowanie lepiej - teorię mam obcykaną, a w praktyce jeszcze muszę poćwiczyć :-).
Ale dość pisania, pora pokazać moje dzieło
A jeszcze dodałam warstwę fizeliny, bo jakoś mi tektura prześwitywała przez materiał.
Do pracy wykorzystałam Belfast 32ct kość słoniowa, mulinę DMC 817, czerwony filc z Empiku i wstążeczkę z Rosmmana i klej intoligatorski.
No dzisiaj śmiało mogę powiedzieć, że jestem usadysfakcjonowana moja pracą.
I tym optymistycznym akcentem żegnam Was i życzę miłej niedzieli. Agnieszka