Obserwatorzy

piątek, 8 lipca 2011

Gęś z królikiem

Dzisiaj chciałam Wam pokazać kolejne moje tildowe tworki.

Przed Państwem królik i gąska.






Nie są jeszcze idealne, ale uczę się na własnych błędach i mam nadzieję więcej ich nie popełnić.

Obecnie pracuję nad dużą Anielinką w romantycznej sukience oraz Śpioszkiem.

Mój kark nie przyzwyczajony do pozycji wymuszonej przy pracy z maszyną do szycia, buntuje się straszliwie, po kilkunastu minutach jestem rozdrażniona zdrętwiałym i bolącym karkiem. Mam nadzieję, że z czasem będzie już tylko lepiej.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Moje pierwsze próby szycia

Chęć szycia i tworzenia jest we mnie silniejsza niż choroba, tak więc poczyniłam pewne kroki i powstał takim sposobem pierwszy królik tildowy - malutki bo ma tylko 20 cm wzrostu, ale jestem z niego i z siebie bardzo dumna



A że wciąż czułam niedosyt to uszyłam kolejnego


Tak się rozochociłam, że kolejny króliś i gęś już w przygotowaniu


A wszystko uszyłam zgodnie z instrukcjami Beaśki

Tylko wciąż mam problemy z szyciem po linii, te wszystkie zakrętasy mnie wykańczają i tu zamiast pedałem nożnym działam pokrętłem ręcznym i ćwiczę biceps :-)Ale nie poddaję się, bo to przecież praktyka czyni mistrza.
Buziale zostawiam i ciepło pozdrawiam

niedziela, 3 lipca 2011

Mam i ja

Muszę się pochwalić, mam nareszcie maszynę do szycia!!! Hura, tak bardzo się cieszę. Jest to śliczniutka, nowiutka maszyna Łucznika - panna Ewa 2014 i oto ona


Jeszcze nie umiem na niej szyć, bo czasu nie miałam za wiele, na wypróbowanie umiejętności Ewy, a w szczególności moich, tzn. ściegi już poznałam, tylko jeszcze nic nie uszyłam. A że szczęścia nigdy dość, to małż zgodził się i zakupił mi biurko do sypialni, żebym miała swój kącik roboczy. Bo do tej pory to działałam w salonie na stole i cały mój warsztacik musiałam ciągle zwijać. A teraz będę mogła sobie spokojnie, bez pośpiechu pracować.

Biureczko ni w ząb nie pasuje do reszty mebli, ale może z czasem coś z tym fantem zrobię.

W ostatnim czasie nie poczyniłam żadnych nowych rzeczy, wykończyłam tylko karteczkę na ślub i troszkę popracowałam nad Tancerką.






Ponieważ pogoda w Boże Ciało, mimo zapowiedzi okazała się być ładna, całą rodzinką udaliśmy się do Bałtowa, gdzie znajduje się bardzo fajny dinopark i całkiem duży park rozrywki.
Poniżej kilka fotek relacjonujących naszą eskapadę








Jeżeli ktoś by się wybierał tam z dziećmi to sugeruję wykupić pakiet gold dla dziecka, bo niestety za wszystkie atrakcje trzeba płacić i to nie mało. Jest tam jeszcze zwierzyniec, sabatownia, przejażdżki konne i wiele innych atrakcji. W pobliżu jest również kopalnia krzemienia w Krzemionkach, którą na prawdę warto odwiedzić.

Resztę długiego weekendu spędziłam w łóżku bo mnie rozłożyło jakieś choróbsko i trzyma do dzisiaj - okropny stan, człowiek zrobiłby tyle rzeczy, ale sił brakuje...
Pozdrawiam cieplutko w ten deszczowy dzionek.

sobota, 25 czerwca 2011

Prośba o pomoc dla Renatki

Bardzo proszę o pomoc dla mojej koleżanki Renatki, która od kilku lat zmaga się z rakiem piersi i zbiera pieniążki na dalsze leczenie w Chinach. Tutaj znajdziecie wszystkie informacje.




Pozdrawiam wszystkich i z góry dziękuję za pomoc.

niedziela, 19 czerwca 2011

dzisiaj tylko krótka notka

Dopiero co wróciłam z trzydniowej imprezy weselnej i tak przeglądając Wasze posty natrafiłam na blog Nebri, która organizuje candy. Można wygrać super cukieraski - koniecznie zajrzyjcie tam.

Dzisiaj już zmykam, bo raniutko do racy trzeba wstać.

niedziela, 12 czerwca 2011

Pracowita sobota

Po dłuższej leniwej przerwie zabrałam się do pracy. Co było przyczyną tego lenistwa, nie wiem - zrzucam to na karb upałów, kiedy to byłam bliska zagotowaniu ;-)

Wczoraj od rana rozpierała mnie energia i przemożna chęć zrobienia czegoś. A więc po kolei. Wstałam raniutko i koniecznie chciałam coś upichcić. No to więc sobotnie śniadanko podałam w następującej formie

Ale ponieważ było mocno wcześnie, by nie obudzić chłopaków, musiałam dać sobie na wstrzymanie i postawiłam w między czasie kilka krzyżyków. Męczę tą "Tancerkę" straszliwie, może to wina ostatnich upałów, a może tego że dość duża praca i z efekt końcowy jeszcze daleko. Chyba na razie dam sobie odpocząć od tak dużych prac i zacznę dziergać coś mniejszego. Myślę tu np o biscornu.

Odbiegam od tematu, więc czym prędzej wracam. Po śniadaniu i odpowiednim zmotywowaniu juniora, udaliśmy się na targowisko celem nabycia kwiatków na balkon, wcześniej jakoś mi było mocno nie po drodze. Ale w końcu udało się.A na razie wyglądają tak



Bardzo lubię pelargonie i aksamitki i cieszę się, że chociaż je mogę mieć na moim balkonie, który jest straszliwie wietrzny.

Po kwiatkowych zakupach udaliśmy się na Piknik kulturalny organizowany co roku w Królikarni. Było bardzo fajnie, grały super kapelki na scenie, jedna jezzowała, druga rocowała, było trochę stoisk z jedzeniem przygotowywanym przez kilka warszawskich restauracji, dla dzieciaków było sporo atrakcji. Były różnego rodzaju konkursy, malowanie twarzy i dmuchane wielkie zabawki, takie jak ścianka wspinaczkowa, zjerzdzalnia itp. Można było sobie wypożyczyć kocyk lub leżak i piknikować do woli. Wieczorem w programie była "Biała bluzka" wystawiana przez Teatr Polania czytaj Krystyna Janda. Niestety moje dziecko przychodzi etap znudzenia totalnego, tylko telewizja i komputer, więc musieliśmy opuścić miejsce fajnej zabawy. Zdjęć brak, bo mi się nie chciało dźwigać mojego kolosa, a mały aparacik utopiłam w himalajskim strumieniu, ale o tym może innym razem.

Czy Wasze dzieci w wieku lat siedmiu też były lub są takie na nie - co by się koledze nie zaproponowało to nie, on chce siedzieć w domu, weekend jest do odpoczynku. Ile muszę się na kombinować, by Kubę wyciągnąć z domu, to tylko ja wiem i mąż. Oboje z mężem uwielbiamy dosyć czynny wypoczynek - ja również ruchowy, mój mąż nie za bardzo, ale jeśli można podjechać samochodem to super ;-)

Wracając do pikniku, to udało nam się tam co nieco przekąsić, więc gotowanie obiadu mi odpadło.

Wróciliśmy do domu około 16.00 i wyciągnęłam swój mały warsztacik scrapkowy. W najbliższym tygodniu mamy ślub bliskiej osoby, więc zmobilizowałam się coby poczynić odpowiednią karteczkę i małe pudełeczko.


Muszę jeszcze wydrukować życzenia i wypadało by postawić stempelek, którego nie mam i muszę coś wykombinować.

Wykończając pudełeczko wzorowałam się na pracach Agnieszki.

Już czas zakończyć ten przydługi post. Ciekawe czy ktoś go doczytał do końca? I zabieram się za "Tancerkę".

Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.

sobota, 4 czerwca 2011

Różne odcienie zieleni

Dzisiaj przedstawiam kolejną moją karteczkę, tym razem w odcieniach zieleni.

A tak wygląda środek

Brak tekstu sprawia, że karteczka wydaje się być niedokończona, ale robiąc tą kartkę nie wiedziałam i nie wiem nadal, na jaką okazję ją przeznaczę.

Ponieważ pogoda dzisiaj przepiękna, to zmykam i wyruszam ...

Ale jeszcze pokażę jaki to kwiatek w tym roku wyrósł w mojej doniczce na balkonie :-)


Lusi, Asik, Daria, Attane witam Was bardzo serdecznie w moim małym kąciku, rozgośćcie się i czujcie jak u siebie.

Pozdrawiam Agnieszka